Z innej perspektywy
Wcześnie rano gdy tylko Draco się obudził rzuciły mu się w oczy duże, napisane srebrnym atramentem litery "Pierwszy września-11.00 Scorpius, Hogwart" Notatka ta był napisana niezbyt starannie przez jego żonę i położona na białej szafce obok łóżka. Draco niechętnie wstał i założył białą koszulę, czarne jeansy i spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Zabłysły szare oczy, które odziedziczył po nim Scorpius.
Po paru minutach poszedł do pokoju syna i otworzył szeroko drzwi. Scorpius już nie spał, siedział za to spokojnie przy biurku i oglądał swoją złotą wagę do eliksirów.
- Cześć tato-powiedział nie odwracając wzroku od nabytku
- Dzień dobry- odparł Draco i podszedł do chłopca - spakowany już?
- Prawie.- odparł
- No to pakuj się,za chwilę śniadanie - rzekł ojciec, zszedł na dół do kuchni i przywołał do siebie swojego domowego skrzata, Tera.
- Tak panie?- zapytał skrzat kłaniając się nisko
- Zrób mi kawę i przygotuj coś dla Scorpiusa -rozkazał o 11 musimy być na peronie
-Tak panie-powiedział skrzat,skłonił się nisko i zniknął z cichym trzaskiem.
Scorpius prawie w ogóle nie dotknął swojego śniadania. Draco siedział na końcu długiego hebanowego stołu i czytał "Proroka" co jakiś czas zerkając na bladego chłopca i stygnące przed nim jajko z sokiem pomarańczowym.
- Jak zemdlejesz na środku peronu z głodu to nie zdziw się, że już na początku roku staniesz się popychadłem-powiedział Draco nie odrywając wzroku od gazety.
Ten argument w końcu przekonał Scorpiusa, który niechętnie zjadł kawałe zimnego jajka.
- To jest ochydne- stwierdził- jest zimne.
- To już nie moja sprawa- odpowiedział ojciec,ale widząc, że Scorpius zamierza zawołać skrzata syknął cicho zaklęcie i jajko znowu parowało przyjemnym ciepłem.
Równo o 10.30 Obaj znaleźli się na peronie 9 i trzy czwarte. Draco wskazał synowi najlepsze miejsce w przedziale i za pomocą różdżki wrzucił kufry do pociągu.
Po chwili coraz więcej osób zaczęło zjawiać się na peronie. W tłumie Draco dostrzegł rude włosy Rona i jego dzieci oraz Hermione Granger. Mimo tego, że nie była to jego sprawa poczuł, że to kompletny absurd, aby czarodziej czystej krwi (Nawet taki Weasley) wiązał się ze szlamą. Oczywiście nie minęło nawet 5 minut jak obok rudzielca pojawił się słynny Potter z kolejnym Weasley'em przy boku-Giny. Jednak z trójki dzieciaków tylko mała Lily miała rude włosy.
Scorpius popatrzył w tym samym kierunku, a gdy ojciec dojrzał błysk w jego oku powiedział szorsko:
- Nie możesz kolegować się z nimi,może ty jeszcze nie zauważyłeś, ale to są dzieci POTTER'ÓW.-Ponieważ syn nie reagował Draco syknął tylko coś o przyjaźni szlam i spojrzał w innym kierunku.
Niepotrzebnie.Na drugim końcu peronu stała Luna Lovegood obecnie Scamander. Ubrana w zieloną sukienkę i ze spiętymi z tyłu złotymi włosami wyglądała olśniewająco.Była wraz ze swoimi dwoma synami-bez męża. Nie patrząc nawet na własnego syna podszedł do niej.
-Cześć-przywitała się zobaczywszy znajomą twarz choć nie koniecznie lubianą
-Cześć-odparł Draco- Co tam u ciebie?-zagadał prosto
- U mnie dobrze,wyszłam za mąż za Rolfa Scamander'a. Nie było Cię na ślubie-zauważyła
-T-tak,bo widzisz-zająkał się- miałem inne sprawy-dokończył już bardziej naturalnym głosem.
Luna spojrzała na niego dziwnie po czym uśmiechnęła się:
-To jest Lorcan,a to Lysander - przedstawiła mu synów.
-Dzień dobry-odparli chłopcy chórem
- A gdzie jest Scorpius?-zapytała
- Pewnie już w pociągu-powiedział Draco przyglądając się dwóm blondynom.
Rozległ się pierwszy gwizdek i Lorcan pobiegł już w stronę expresu. Draco zapatrzył się w marzycielskie oczy Luny i rozmarzył się.
Tymczasem Scorpius wsiadł do swojego przedziału i spojrzał za okno.Lubić nie może,ale kochać nikt mu nie zabroni...
Witam! Tutaj Samotny z Cukierni Krytyki. Raz można zgłaszać blog, więc tego bloga możesz zgłosić do oceny...
OdpowiedzUsuńKtórej muszę odmówić, bo nie ma linka/buttona do Cukierni, a jest napisane w regulaminie, że musi być. Oczywiście, możesz się zgłosić jeszcze raz.